Dyscyplina a samodycyplina

Maria Montessori uważała, że u dziecka w wieku przedszkolnym powinien odbywać się rozwój samodyscypliny bez kar i nagród. Zamysł jest bardzo dobry, jednak jego pełna realizacja jest  możliwa tylko wtedy, gdy wychowanie według zasad montessoriańskich odbywa się nie tylko w przedszkolu, ale i w domu. Będąc nauczycielem w szkole i przedszkolu, w których praca odbywała się według założeń Montessori zauważyłam, że oczekiwania rodziców są bardzo duże i że chcą, żeby ich dzieci były wychowywane bez kar i nagród. Poza progami placówki jednak powracali do stosowania swoich metod. Wszystko więc mijało się z celem, gdyż w takim przypadku nic nie było spójne. Można oczywiście prowadzić warsztaty dla rodziców i uświadamiać ich, w jaki sposób komunikować się z dziećmi. Większość z nich wyniesie teorię, a inni, ci z otwartym umysłem, wyniosą z nich więcej.

 

Jedno jest pewne: WYCHOWANIE MUSI BYĆ SPÓJNE.

Chyba nie chcemy sobie wychować poddanych lub osób, które w przyszłości będą całkowicie zależne od nas? Każdy ma swoje życie, naszym zadaniem jest przygotowanie (wychowanie) dzieci do życia. Czyli wychowujemy a potem dzieci wkraczają w świat dorosłych, podejmując własne decyzje. A jak mają podejmować własne decyzje, skoro będą całkowicie zależne od naszych decyzji? Pokażmy dzieciom, że mogą decydować! Jednak muszą pamiętać, że każda decyzja może mieć swoje konsekwencje.

Jak rozwijać samodyscyplinę? 

a) rozmowa

b) poprzez doświadczenie

Rozwój samodyscypliny jest możliwy wtedy, gdy dziecko będzie świadome zasad i konsekwencji swojego zachowania. Bardzo ważna jest rozmowa, na ich temat, odgrywanie scenek dramowych, a najlepiej jest pokazać na przykładzie sytuacji, która się właśnie wydarzyła. Dlatego tak ważne jest, aby na początku każdych zajęć powtarzać z dziećmi zasady, które obowiązują podczas zajęć. 

Poza tym, warto w grupach przetestować różne formy motywacji. Jako, że przyszłam do przedszkola, gdy dzieci już od roku bądź dwóch lat tworzyły wspaniałe grupy i nie miałam na nie wpływu od początku to przyznam, że u mnie tylko  w dwóch grupach działają elementy motywacji wewnętrznej, pozostałe dzieci aż domagają się „czegoś w nagrodę”. Teoria teorią, a życie praktyką J

Poniżej przedstawiam Wam wypróbowane przeze mnie sposoby na dyscyplinę w grupie przedszkolnej.

1.     Tablica motywacyjna

Tablica motywacyjna jest narzędziem, które w prosty sposób obrazuje, w jaki sposób dziecko zachowywało się podczas zajęć.

Buźka „uśmiechnięta” – dziecko zachowywało się bardzo dobrze.

Buźka „smutna”- dziecko powinno poprawić zachowanie.

Tablicę dzielimy na dni tygodnia. Pod koniec pokazujemy dziecku, czy i jak poprawiło swoje zachowanie oraz informujemy go, czy jesteśmy z niego dumni, bądź też jeszcze nie. Przyznam, że dwa lata temu zrobiłam taką tablicę, jednak efekty były krótkotrwałe. Rodzice natomiast byli zadowoleni, gdyż otrzymywali prostą informację zwrotną o ich dziecku bez konieczności pytania się nauczyciela o szczegóły zachowania dziecka – jak widać taki system oceniania jest w nich nadal zakorzeniony i ciężko go wyplenić 😉 

2.     Stemple

Stempelków jest bardzo dużo i to różnych rodzajów. Są małe, duże, drewniane, plastikowe…
Ja swoje kupiłam w Empiku- jestem z nich zadowolona. Zestaw zawiera 6 sztuk dobrze wykonanych, drewnianych stempli- kciuk w górę/ w dół i uśmiechnięte, smutne buźki oraz czarny tusz. W sklepie papierniczym dokupiłam inne kolory tuszu, aby dzieci mogły sobie wybrać. Wszystko to jest spakowane w jednym owalnym pudełku. Początkowo po każdych zajęciach dawałam pieczątki, dzieci były zadowolone, bo było to coś nowego i tylko dla nich
J Jednak po pewnym czasie urwisy, które dostały smutne lub zezłoszczone buzie odkryły, że mogą sobie je zmazać, więc wszystko na nic. Tym bardziej, że rodzice nawet na zebraniach domagali się tych pieczątek, bo podobnie jak w przypadku tablicy motywacyjnej, mogli np. porozmawiać z dzieckiem w domu na temat jego zachowania.

Obecnie już nie stosuję pieczątek. Zraziłam się. Moim zdaniem, jest to pewien sposób stygmatyzowania. W wyjątkowych sytuacjach stosuję pieczątki tylko z uśmiechniętą buzią i daję je na kartach pracy za prawidłowo wykonane zadanie lub dokładnie pokolorowany obrazek. Jedną pieczątkę mam ze sobą ZAWSZE w torebce, tak na wszelki wypadek 

 

3.     Naklejki

Naklejki stosuję bardzo rzadko. Są przeznaczone dla dzieci, które naprawdę na nie
zasłużyły. Działają podobnie jak pieczątki, z tą różnicą, że mogą po prostu same odpaść lub  trafić do śmietnika, bo dziecku mogłaby się ona nie spodobać.  

4. Minions Wheel– o tym możecie poczytać tutaj.

5. Quiet Critters– zajrzyjcie tutaj.

6. Rymowanki wyciszające (o tym niedługo :))

7. Tablica, na której dzieci przyczepiają karteczki z wypisanymi przez siebie pozytywnymi zdarzeniami (to jednak bardziej w klasach 1-3). Jest to super sprawa, gdyż wzmacniamy POZYTYWNE cechy i zachowania, a nie negatywne. Jeśli według dziecka ktoś, czy to kolega/koleżanka, a nawet nauczyciel, dokonał czegoś pozytywnego, to wypisuje to na karteczce i przyczepia na tablicy. Pod koniec dnia, siadamy z dziećmi i przeglądamy karteczki na tablicy i rozmawiamy o tym. Dzieci będą z siebie bardziej dumne i w ten sposób bardziej docenione za coś, co udało im się zrobić 😉

8. Literatura na temat zachowania, komunikacji i dyscypliny, o której pisałam tutaj 🙂

Jak widać jest wiele różnych sposobów na utrzymanie dyscypliny. Niektóre działają, niektóre nie. Jednak warto zadać sobie pytanie, czy nie lepiej uczyć dzieci samodyscypliny? Nie jest to łatwe, szybkie, ale wydaje się być skuteczne.  Co sądzicie?

Stay tuned,

Caroline 🙂

Jeden Komentarz

  • Paulina

    Świetny, merytoryczny wpis! Jestem jak najbardziej zwolenniczką samodyscypliny. I choć u nas jeszcze za wcześnie, żeby mówić o rozwijaniu jej u Maksia, zapisuję pomysły na niedaleką przyszłość. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Follow by Email